Rylski Eustachy

Szabla Rylskiego

81398-obok-julii-eustachy-rylski-1W czasie, gdy kategorie płciowości zostały skompromitowane, pisarz podejmuje odważną próbę pisania bez ironii o męskości, pokazując jej egzystencjalne i kulturowe źródła. Wychodzi naprzeciw literaturze „bez bohatera”, kreśląc prowokacyjny portret mężczyzny, którego powołaniem jest przyjemność.

I

Mogłoby się wydawać, że przyjemność będzie miała coś wspólnego z afirmacją rzeczywistości,  hedonistycznym kosztowaniem życia. Tylko pozornie. Męską przyjemność rozumieć należy przede wszystkim, jako władzę nad losem, nad swoim i cudzym życiem. W książce Rylskiego męską przyjemnością jest władza, męskim fetyszem – dominacja. Tak definiowanej przyjemności będzie szukał bohater, w tym „definicyjnym geście” będzie trwał. Niezbyt to wygodna pozycja. Skąd się jednak wzięło takie myślenie i taki bohater?

Pierwsza część powieści przedstawia Janka Ruczaja w stanie przejściowym, zawieszonego niejako między dwoma światami: chłopięcości – niewinnej i naiwnej, oraz męskości – w świecie rywalizacji i walki o uznanie. Przejście z jednego do drugiego świata jest nieuchronne i wiąże się  z oczywistym dyskomfortem, z próbą męstwa. Jak trafnie pisał Dariusz Nowacki, w planie symbolicznym mamy do czynienia z niekończącym się pojedynkiem: psychologicznym, fizycznym, retorycznym. Zapoczątkowany w Bazie schemat interakcji z Innym będzie jedynym, realizowanym przez bohatera: liczy się wygrana, czyli zdominowanie przeciwnika. Dlatego też męska inicjacja jest inicjacją śmierci; męskość osiąga się przemocą, zadając śmierć, tracąc niewinność. Baza transportowa jest naznaczona „sygnaturą śmierci”, wyznaje się tam „kult” młodej męskiej śmierci. Albo inaczej – niewinnego, młodego, męskiego ciała. Związek śmierci i męskości jest czymś, co Janek chciałby jakoś od siebie oddalić, a od czego uwolnić się, nie potrafi. Tak jak nie potrafi zapomnieć o członkach swojej rodziny, którzy zginęli podczas okupacji. Bohaterska śmierć przypieczętowała ich męskość skutecznie i nieodwołalnie. 

Bohater Rylskiego, nieco prowokacyjnie jak sądzę, odrzuca sens ich poświęcenia. Janek swoją dalszą postawą zrywa z męskimi przodkami oraz – paradoksalnie – zawiązuje przymierze ze śmiercią. To zerwanie polega na odrzuceniu zaangażowania w sprawy ponadjednostkowe – on sam nie widzi idei, dla której mógłby zginąć. Jednocześnie śmierć cudza zostaje wpisana w jego praktykę. Janek nie cofa się przed niczym, gdy idzie o rewanż, wyrównanie rachunków, czy ochronę własnych interesów. W końcowym fragmencie pierwszej części osiąga akceptację i uznanie współpracowników: doświadcza „posępnej solidarności w niedopuszczalnych czynach” i ma do wyboru: prowadzić normalne życie jak wszyscy, lub podążyć śladem literackich bohaterów Hemingwaya. Wybiera oczywiście to drugie – przeciw normie, ale też przeciw desperacji i śmierci. Przekonany o wyjątkowości własnego losu prowadzi „maksymalnie udaną egzystencję”, układając się z UB, wymierzając sprawiedliwość i wydając pieniądze.

W dalszej części książki Janek żyje, jakby sam był bohaterem ulubionych książek. Niesamowitość jego losów, przede wszystkim jego odporność na fabularne zawieruchy, odbieram jako prowokację i sygnał autorskiego dystansu. W historii Janka jest bowiem zuchwałość; w nim samym naiwność i buta, tchórzostwo i rodzaj (?)szlachetności.

II

Książka Rylskiego jakby naturalnie wypływa z miłości do literatury i jej bohaterów, jest nawiązaniem do twórców niegdyś czytanych i kochanych (Hłaski, Hemingwaya). W Obok Julii panuje niepodzielnie duch opowieści, słychać rozpoznawalną frazę i styl autora. Literackość i fikcyjność są zresztą ciekawym wątkiem i być może, także kluczem do tej opowieści. Jej autobiografizm z kolei sprawia, że mamy do czynienia z zawiłą rozgrywką z życiorysem, tożsamością i pisaniem. Kończy się ona lepiej dla samego autora, gorzej zaś dla literatury i męskości.

Choć Obok Juli jest wyrazem pewnej nostalgii do tamtego czasu i ówczesnej literatury, w żadnym wypadku nie jest apologią maczyzmu (jak twierdzą niektórzy krytycy). Zakwestionowanie tradycyjnego modelu bycia mężczyzną odbywa się tutaj przez budowanie dystansu nie za pomocą ironii (jak to często bywa), lecz rozwiązań fabularnych. W zakończeniu powieści Rylski pokazuje męskość jako pusty, autodestrukcyjny gest, który odgradza bohatera od świata i ludzi. Skazuje na życie bez przyjemności, bez władzy nad własnym ciałem. Książka Rylskiego jest interesująca także dlatego, że pokazuje realny udział literatury w przekazywaniu kulturowych wzorców. Wyczuwalna gorycz tej narracji wynika zapewne z faktu, że z dzisiejszej perspektywy zarówno tamta literatura, jak i ideały młodości, zostały skompromitowane. Dlatego tak niecierpliwie należy wyczekiwać kolejnej książki Eustachego Rylskiego. Być może przyniesie ona zapowiedzianą i oczekiwaną zmianę (męskości i języka)?